Wszyscy ludzie Firewall

Początek kampanii Wszyscy ludzie Firewall. Postacie graczy przybywają na Merkurego, gdzie stoczą walkę o przetrwanie swoje i kolonii Eden.

Ariffa Salome Medea (Madzia) – Ośmiornica z podgonioną ewolucją (uplift) z niewielkiej sekty czczącej niejakiego Cthulhu mającej swą siedzibę w małym habitacie być może gdzieś w okolicach Neptuna (frakcja – Brinker). Fajter co się zowie z gnatem w niemal każdej macce. Muza: lewacki i anarchizujący kryl o imieniu Kryl.
Kleofon Graff (Ata) – Futura ze Straconego Pokolenia (arabskie DNA), psioniczka i ultymatka (frakcja). Początkująca łowczyni nagród i poszukiwaczka zaginionych ego. Muza: Zed, a jaki jest Zed, każdy wie, kto oglądał Pulp Fiction.
James van Buren (Jaro) – szpieg, potomek pierwszych kolonistów, którzy musieli wyemigrować z Afryki Południowej bądź Holandii. Z tego względu poczuwa się do solidarności wobec anarchistów (frakcja). Nietypowy morf: phase, będący połączeniem zalet społecznych sylfa oraz umiejętności infiltracyjnych ducha, pozwala mu poczuć się niczym niejaki James Bond. Całkiem niezły haker. Muza: Phoebe, elfiej urody konstrukt przypominający bohaterki sieciowych gier RPG)
Saad Kamal (Damian) – spec od zaawansowanych technologii, mechanik, elektronik, złota rączka z ego uploadowanym do morfa liguid steel (możliwości T-1000 z Terminatora 2), na co dzień niczym z wyglądu nie różni się od człowieka (uroda arabska), choć jest syntetykiem. Potomek pierwszych kolonistów, wspiera tytańską frakcję (ma własną mikrokorporację ). Muza: Mikrobi (wiadomy robot z legendarnego serialu animowanego produkcji angielskiej).

Scenariusz Exsurgents Under The Sun (by Constan Sequeiros) z zina „The Eye” #1

12.11 10 AF
Kolonia: Eden, Merkury.

Istniejąca od 2 AF (czyli łącznie ośmiu lat). Założona przez uciekinierów ze stacji i habitatów księżycowych punktów libracyjnych (Lagrange’a). Stosunkowo duży kompleks wydobywczy specjalizujący się w pozyskiwaniu metali, głównie żelaza i niklu. 2000 mieszkańców, z czego 60 % to biomorfy. Większość dorośli. Demokracja bezpośrednia. Po każdej drugiej zmianie ludzie głosują w lokalnym Meshu, decydując czasem nawet o drobnych zmianach, chociażby w menu. Szanuje się ciężką pracę, toteż nie ma czasu na zabawy czy rozrywki. Z tego względu toleruje się stałą obecność i funkcjonowanie w Meshu. Ludzie jednocześnie pracują i dyskutują, surfują, ściągają czy wrzucają dane. Mesh jest podstawowym środowiskiem socjotwórczym. Choć produkcja jest zautomatyzowana, prowadzona przez wielkie maszyny, świdry laserowe, kombajny wydobywcze, to mimo wszystko jest to ciężka praca. Szczególnie 4 osoby są ważne dla społeczności Edenu: Chairwoman Elisse Dewager odpowiadająca za egzystencję społeczności; Chairman Rudolf Dewager – pierwszy mąż Elisse zarządzający pracami wydobywczymi; Tron, typowy syntmorf (case), naczelny szef brygad wydobywczych oraz człowiek odpowiadający za kontakty z światem zewnętrznym (m.in. podpisywanie kontraktów); Life – AGI (sztuczna inteligencja) Edenu, pretensjonalna, ale skuteczna.

Eden jest niemal samodzielny, farmy hydroponiczne zapewniają 90 % żywności, sprzęt jest kupowany, często barterem (w obrębie kolonii obowiązuje neoekonomia oparta na reputacji, pieniędzmi płaci się niekiedy fachowcom z zewnątrz). Mieszkańcy Edenu nie za bardzo chcą mieć do czynienia z Planetarnym Konsorcjum.

Kontakty z światem zewnętrznym utrzymywane są przez Mesh. Lądowniki, promy i pojazdy orbitalne przybywają każdego przejścia między dniem a nocą. To ledwie kilka godzin, kiedy na powierzchni panuje temperatura, w której można dłużej pracować (doba na Merkurym trwa ponad 58 dni ziemskich, co znaczy, że podobny kontakt następuje co 29 dni). Nocą panuje -200 st. Celsjusza, w dzień ponad 350. Standardowe skafandry wytrzymują dwie godziny w tych warunkach. Systemy podtrzymywania życia w posiadanych przez Eden pojazdach (trzy typy: odkryty całkowicie buggy, bez systemów, pojazd ciężarowy do pracy na obszarze wydobycia wielkości klasycznej ciężarówki oraz wielki pojazd wywożący urobek z kolonii, wysokości 8 metrów, o gigantycznych, baloniastych kołach – coś w stylu Terex Titan et al.) pozwalają przetrwać na powierzchni do 6-8 h. Najbliższa osada to B2, korporacyjne więzienie, wielopiętrowy kompleks wydrążony w kraterze – położony 400 km od Edenu.

Sesja I

W poszukiwaniu zaginionego Graff przybywa do Edenu. Jest jedynym pasażerem lądownika. W Edenie przyjmują ją, jak każdego obcego, z rezerwą. Jest też ostatnią osobą z postaci graczy, która pojawia się w kolonii. Ariffa przebywa tu od pół roku, ukrywając się jako zwykły górnik przed ścigającymi ją upiorami przeszłości. Saad od trzech miesięcy pracuje jako spec od ciężkiego sprzętu, programując wyspecjalizowane kombajny górnicze, rozdrabniarki, serwisując ciężkie pojazdy etc. James od miesiąca nadzoruje i ochrania osadę. Jako jedyny też ma prawo do noszenia broni. Pozostali zdeponowali posiadane giwery w jednym z magazynów wewnętrznego kompleksu budynków z prefabrykatów nazywanego Instalacją (tu znajduje się wielka stołówka, biura kolonii, magazyny sprzęty, nadajnik do farcastingu etc.)

Dni mijają jeden za drugi. Spokojne i monotonne. Graff nie znajduje niczego ciekawe. Poszukiwany przez nią człowiek dawno temu wybył z Edenu. Ludzie żyją, pracują, dyskutują w Meshu. Ariffa co głosowanie próbuje przeforsować wykorzystanie lokalnego nanofabrykatora do wyprodukowania puszki z sardynkami. Tęskni za smakiem sardynek. Nic z tego. Nanofabrykator nie służy do zabawy, zużywa wiele mocy, potrzebnej Edenowi do normalnego funkcjonowania. James zazwyczaj nudzi się w swoim biurze. Ziewa, dłubie w nosie, trenuje szybkie dobywanie ciężkiego Walthera-Naganta X4 z kabury.

8 dni. Nuda.

Pierwszy Saad dostrzega coś dziwnego. Ludzie są zmęczeni. Jasne to kopalnia, ale Saad podskórnie czuje, że to coś więcej. Coś, co skrycie przemęcza górników, co ciekawe tylko biomorfów. Dzieli się swoimi spostrzeżeniami z Ariffą (lepiej mu znaną) oraz Jamesem (wszak szef ochrony). W tym czasie do tych samych wniosków dochodzi działająca samotnie Kleofon Graff.

Ariffa [o swojej giwerze]: A ja myślałam, że to damski. Tak słodko na wystawie wyglądał. .

Śledztwo trwa, ciągnie się 2-3 dni. Eden nie śpi, choć podłogi i ściany kolonii kryje wyspecjalizowany metamateriał mający tłumić drgania, niewiele to daje, kiedy dziesiątki ogromnych kombajnów i świdrów drąży skałę, a turbinowe silniki gigantycznych transporterów wywożą tony urobku do wielkich magazynów. Szum, drżenie ścian. Kto tu mieszka od kilku lat już tego nie czuje.

BG razem i osobno szukają informacji. Elisse Dewager nie wierzy im. Zmęczenie to zwyczajna rzecz w kopalni, czemu tu się dziwić?

Wreszcie BG, wpadają na trop. Mesh Edenu przecinają nitki, strumienie danych. To normalne, kiedy 2000 kolonistów jednocześnie pracuje i dyskutuje w sieci. Ale nienormalne, kiedy okazuje się, że wielu z nich emituje dane, duże ilości danych. To by mogło tłumaczyć zmęczenie. Wszczepy sieciowe czy w ogóle instalacje danych w biomorfach są przeciążone. Poza standardową emisją i odbieraniem informacji wysyłają dużo więcej… „śmieci”? Raczej nie. James van Buren monitoruje przepływ danych. Jego muza, Phobe próbuje odnaleźć miejsce, gdzie owe dane są wysyłane. Wreszcie udaje się. Przesył ma miejsce tylko w obrębie kompleksu. Wszystkie strumienie znajdują swój cel w jednym z południowych korytarzy, konkretnie parku ciężkich maszyn górniczych.

Pozostali zbierają informacje. Nie ma tego zbyt wiele. W parku maszyn znajdują się warsztaty, kilkanaście kombajnów, para gąsienicowych świdrów laserowych, opancerzone transportery (cywilne wersje ciężkich, jowiszowych maszyn bojowych).

Kończy się druga zmiana, większość w tym czasie idzie odpocząć, pospać kilka godzin w niewielkich kwaterach mieszkalnych wykutych w ścianach południowo-wschodniego rejonu kolonii. Podobnie BG. To czas odpoczynku w Edenie.

Nie jest jednak bohaterom dane wyspać się porządnie tej „nocy”. Ktoś próbuje ich… No właśnie. Zabić? Nie. Są gorsze rzeczy od śmierci w tym świecie. Do kwater bohaterów wchodzi po kilku napastników. Chcą obezwładnić śpiącego/odpoczywającego a potem wstrzyknąć mu zawartość iniektora. Zapomnieli o jednym, żaden z BG to nie zwykły górnik. Niektórzy, jak James czy Saad są nafaszerowani sensorami. Kleofon operuje mocami psi. A Ariffa jest na co dzień wkurwioną ośmiornicą, której lepiej nie podpadać.

Ona właśnie budzi się, gdy wzmocniona sensoryka wyłapuje wyciszone oddechy, puls krwi etc. Podrywa się i atakuje. Zaskoczeni napastnicy próbują się bronić, ale połączenie sztuk walki i ośmiu macek ośmiornicy to koszmar Bruce’a Lee. W kilka sekund (sic!) Trójka przeciwników leży poobijana, ogłuszona czy obezwładniona.

Ariffa czyni masakrę, co nie znaczy, że pozostali nie nabijają się z jej mistrzostwa walki.
MG: Jak nazywa się sztuka walki Ariffy? Okto-fu?
Kleofon: Ju-macku.
MG: Krav Macka!

W tym samym czasie w swoje kwaterze pozostali BG też stają ofiarami napaści. James obrywa raz czy drugi, wreszcie dobywa gnata, powala dwu przeciwników a ostatniemu ładuje kulę w udo. Noga do wymiany. Saad z pewnymi trudnościami daje radę przeciwnikom. Podobnie Graff.
Jak się okazuje, każdy z napastników to górnik. Nie pamiętają momentu ataku, nie pamiętają nic od chwili, gdy wrócili po pracy do swoich kwater. W iniektorach (w przypadku Saada w emiterze nanoidów) znajduje się dziwna substancja. Saad bada ją, a wyniki BG wysyłają do swoich znajomych. Bodaj pierwszy odzywa się kontakt Ariffy, jeden z anarchistów na Lunie. Substancja to eksurgent – szczep Reddrik. Stosunkowo dobrze poznany w ciągu ostatnich 10 lat.

Wciąż o potencjale Ariffy.
James: A umiesz puszczać atrament?
Ariffa: Pokazać ci?
James: Kleksik?

Reddrik nie zabija. Wpierw zostaje zainfekowana maszyna, zazwyczaj skomplikowana, posiadająca zaawansowany komputer. Każdy korzystający z zainfekowanego sprzętu ryzykuje zakażenie, o ile tylko jest biomorfem. Wystarczy kontakt z krwią lub śliną. Syntetyki są bezpieczne. W ciągu 24 h nanoidy infekują i zmieniają krew, a następnie modyfikują mózg zakażonego (a konkretnie lewy płat czołowy). Nowe funkcje mózgu sprawiają, że kopiowana jest cała zawartość mózgu, układ nerwowy, wszystko jest skanowane. Nosiciel nie zdaje sobie z tego sprawy, ale jego organizm się meczy, wykonując dodatkową pracę. Po skopiowaniu całego ego jest ono szyfrowane przez wirus i wysyłane za pomocą augmentacji sieciowych do matki, czyli zainfekowanej maszyny. Tam też tworzone są kopie alfa zakażonego. Wszelkie zmiany w ego są odnotowane przez wirus i wysyłane do Matki. Stąd wziął się ciągły przepływ danych, który wykryli bohaterowie.

Po bijatyce BG z zarażonymi górnikami nie każdy w Meshu jest przyjazny.
MG: Ktoś nadaje w Meshu, ale maskuje się, przez proxy i w ogóle: “Czy zauważyliście, że jak w słowie octopussy usuniemy octo, to zostaje pussy, czyli cipka?
Ariffa: Chodź i powiedz mi to prosto w twarz!

Po zdobyciu 40 kopii alfa Reddrik (Matka) infekuje kolejną maszynę i za pomocą zainfekowanych stara się ją przenieść w kolejne miejsce. Jaką pomocą służą zainfekowani? Wirus potrafi przejąć kontrolę nad zarażonym. Tego czasu zarażony, kiedy już odzyska wolną wolę, kompletnie nie pamięta. Pytanie, ilu zarażonych już znajduje się w Edenie, przecież nie każdy musi znajdować się w puli tych czterdziestu skopiowanych do Matki.

Comments

Smartfox

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.